-- 16 marca 2012 --
Gdzie jest sens KPA?

-- Autor: Jerzy Papuga --

Zabieram tu głos wyłącznie jako dziennikarz i sprawozdawca parlamentarny, choć raczej bez przesadnej skromności, gdyż jestem chyba jedynym dziennikarzem, który poświęcił tej sprawie więcej czasu i energii- a działo się to na grubo przed ACTA i dzisiejszą polemiką nad zakresem ochrony twórców. Mam akurat do tej wypowiedzi pewne dodatkowe, choć może niewielkie prawo, gdyż jako jedyny sprawozdawca parlamentarny towarzyszyłem wszystkim pracom legislacyjnym nad ustawą, a także opisywałem jej dalsze meandry, łącznie z powołaniem i pracami Komisji Prawa Autorskiego. A skoro mec. Dziomdziora zaczął publicznie doszukiwać się sensu KPA, to nietrudno poczuć się wywołanym do odpowiedzi, tym bardziej, że skłania do tego finał jej prac, czyli brak rozstrzygnięć merytorycznych we wszystkich, bądź lwiej części postępowań tabelowych.

Jeśli się to przyjmuje jako finał prac okupionych sporym wysiłkiem legislacyjnym, to jest to, trzeba przyznać, wyjątkowo marna nagroda. Warto przypomnieć, że ustawa była poprzedzona naprawdę imponującymi konsultacjami społecznymi: konferencjami, wypowiedziami, stanowiskami, debatami i dyskusjami, jakich ten świat nie widział! I nawet kształt ustawy wychodzący z rządu, nie był aż tak zły, żeby nie dało się nad nim sensownie pracować. Ale w trakcie prac podkomisji sejmowej, przekształcono poszczególne zapisy pod dyktando doktryny, iż jedynym poszkodowanym na rynku jest z natury rzeczy twórca, a wyłączną emanacją jego interesów są ozz. I ten zmurszały nieco pogląd nie wykruszyła nawet ACTA, czego dowodem ostatnie wywody wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego na posiedzeniu sejmowej komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Wywody, że doktryna nadal obowiązuje i jest w pełni realizowana… Jej obowiązywanie jest bardzo wygodne, skoro nowatorsko pomija takie kwestie, że świat jest globalny, interesy ekonomiczne nie dzielą go na „z natury dobrych” i „z natury złych”, a twórczość, żeby zaistnieć, musi mieć swój odpowiedni zasięg.

Mimo to, na miejscu wiceministra Żuchowskiego, bardziej obawiałbym się zapalczywości amerykańskich obrońców filmowego Oscara, którzy wytoczyli armaty przeciwko polskim twórcom ludowym nagradzającym siebie nagrodą im. Oskara Kolberga, niźli trzymał się doktryny z II połowy XIX wieku. Inni już tego dawno zaniechali, widząc ten rynek takim, jaki on jest: poddanym prawom popytu i podaży. Naprawdę nie chciałbym, by KPA i cały proces tabelowy miały stać się jedynie parawanem np. dla jakichś obrońców filmowego Oscara, ażeby mogli swobodnie dopadać tych, którzy wolą robić coś po swojemu i mają do tego od dziesiątków lat pełne prawo. Tak na marginesie, zastanawiam się, co będzie, kiedy świat naprawdę stanie się malutki i nasze ozz zaczną być oddziałami obcych kancelarii prawnych, ścigających takie bądź inne „naruszenia”? Czy nie zakłóci to autonomii procesu decyzyjnego w sprawie praw przynależnych naszym twórcom- żeby nie powiedzieć grubiej, naszej polskiej suwerenności orzekania? Jeśli bym gdzieś widział naczelną rolę KPA, to właśnie tu: w podtrzymaniu autonomii decyzji, w ochronie rynku przed globalną konkurencją, bez względu na to, jak to teraz górnolotnie brzmi…

Nie pisze tego niestety bez kozery, zgadzając się z mec. Dziomdziorą, że „kluczowy dla losu postępowań toczonych przed Komisją Prawa Autorskiego jest przepis ograniczający czas trwania postępowań w sprawach o zatwierdzenie tabel wynagrodzeń przed zespołem orzekającym do sześciu miesięcy”. Ale raczej nie z powodu, na który mec. Dziomdziora dalej wskazuje: że brakuje czasu, aby zakończyć postępowania merytorycznie- skoro zgoda uczestników na ich przedłużenie jest po prostu niewykonalna. Moim zdaniem, w całym tym procesie nie o to chodzi, by złapać króliczka, czyli ustalić tabele w KPA bądź w sądzie, ale by… gonić go.

Idę tu o zakłada z mec. Dziomdziorą, że żaden z wnioskodawców tabel (czyli wyłącznie ozz), w sytuacji umorzenia procesu tabelowego w KPA, nie pójdzie do sądu, aby ten złożone przez nich tabele w KPA zatwierdził. To raczej oczywiste, że procedura w KPA, na najważniejszych polach eksploatacji, ponowi się i to z propozycjami tabelowymi mającymi się nijak do poprzednich- co znowu trzeba będzie udowodnić, poprzez przedłożenie odpowiedniej dokumentacji, spełnienie wszystkich wymogów proceduralnych, zawiadomienie stron. Czy starczy na to kolejnych 6 miesięcy? Innymi słowy procedura staje się na naszych oczach rozciągliwa jak guma w spranych kalesonach: tylko jednej ze stron, tj. ozz daje doskonałe możliwości łączenia i ponawiania wniosków, ich nieustannego modyfikowania, umarzania i przedłużania. Sąd poznański, faktycznie wielkie osiągnięcie ustawy, oddala się powoli w niebyt, tak że wątpliwe są nawet prorokowane przez mec. Dziomdziorę przychody PKP, LOT i Autostrady Wielkopolskiej…

Jeśliby mimo to spróbować pójść w kierunku rozumu, to postępowanie w KPA nie może po prostu zakończyć się brakiem rozstrzygnięcia tabelowego. Skoro KPA ma o czymś rozstrzygać, to niech to czyni- mając nawet 12 miesięcy na cały proces i ani dnia więcej. Tabele, które wyszłyby z Komisji, mogłyby być tabelami ostatecznymi w przypadku zgody stron albo tymczasowymi, o ile któraś ze stron by ich nie przyjęła. Wtedy o skardze niezadowolonego niech zdecyduje sąd, mając na to taki instrument, że przecież pustki nie ma, są tabele tymczasowe, pieniądze do ozz płyną, ale za to użytkownicy mają pełnię praw licencyjnych i zdjęty ze swej działalności niejeden „miecz Damoklesa”. Byłby więc kijaszek i marchewka, ale chyba lepsze to, niż obecne trwanie w punkcie wyjścia.

Autor

Jerzy Papuga

Jerzy Papuga, dziennikarz branżowego miesięcznika Telekabel, sprawozdawca parlamentarny i publicysta, specjalizujący się w prawie mediów i prawie autorskim. Od 1989 roku obserwator prac komisji sejmowych i senackich, analityk procesu legislacyjnego, w przeszłości doradca wiceprezesa Rady Ministrów i ministra-szefa KBN.

Artykuły powiązane

Czy Komisja Prawa Autorskiego ma sens?
Mec. Wojciech Z. Dziomdziora - 16 marca 2012
Debiutując na forum Przyjaznego Prawa Autorskiego chciałbym tym samym dokonać pierwszej nieśmiałej próby podsumowania prac nowej Komisji Prawa Autorskiego. Mam w niej...

OPINIE EKSPERTÓW

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, którego celem jest zapewnienie poszanowania prawa unijnego w wykładni i stosowaniu, to obok Komisji...

Szymon Drabczyk

W relacjach pomiędzy reemitentami kablowymi a OZZ, w związku z brakiem obowiązywania zatwierdzonych tabel wynagrodzeń, istnieje poważny problem...

Mec. Michał Markiewicz

Cieszę się, że wymiana zdań niezależnych ekspertów nabiera tempa i polemicznych rumieńców. Choć nie jestem ekspertem, ale jedynie- z konieczności-...

Jerzy Straszewski

Prezes PIKE