-- 10 kwietnia 2012 --
KPA usprawnić i uskutecznić.

-- Autor: Przemysław Uniejewski --

Będąc prawnikiem, który miał przyjemność brać udział ze strony jednego z uczestników w szeregu prowadzonych w ostatnim czasie postępowań tabelowych, w odpowiedzi na postawione przez mec. W. Dziomdziorę pytanie „czy Komisja Prawa Autorskiego ma sens?” nie mogę odpowiedzieć inaczej niż „oczywiście, że ma”. Pytaniem bowiem nie powinno brzmieć czy istnienie Komisji ma sens, ale jak powinny być realizowane jej cele?

Zmiany, w wyniku których wprowadzone zostały obecnie obowiązujące przepisy określające postępowanie przed KPA były wynikiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 24 stycznia 2006 r. (sygn. akt SK 40/04). W orzeczeniu tym TK dobitnie podkreślał, że wysokość stawek wynagrodzenia autorskiego powinna zostać ustalana w postępowaniu, w którym na równych prawach uczestniczą nie tylko organizacje zbiorowego zarządzania (ozz-ty), ale również podmioty reprezentujące interesy użytkowników praw autorskich. Ma to sens skoro umowy, w których stosowane będą określone przed KPA stawki, wiązać będą nie tylko ozz-ty, ale również – a może nawet przede wszystkim – użytkowników tych praw. Wprowadzenie możliwości równoprawnego udziału w procesie kształtowania stawek wynagrodzenia wszystkich stron dramatu było zapewne celem ustawodawcy, jednakże w praktyce jego realizacja pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Ustawowo kształt składu KPA daleki jest bowiem jeszcze od pełnej realizacji, wskazywanej przez TK, zasady reprezentatywności.

O tym jak istotny jest ustawowy wymóg zatwierdzenia tabel wynagrodzeń przez wyspecjalizowany organ, jakim jest KPA, wiedzą przede wszystkim użytkownicy praw, którzy są zobowiązani do zawierania umów z ozz-tami, a więc nadawcy
i operatorzy sieci kablowych. Zakusy ozz-tów do stosowania nierynkowych, a wręcz monopolistycznych sposobów na kształtowanie pobieranego przez siebie wynagrodzenia oraz wywierania wpływu na swoich kontrahentów są powszechnie znane. Dlatego postępowanie tabelowe przed KPA jest w zasadzie ostatnią deską ratunku dla użytkowników, którym zależy na merytorycznym i obiektywnym ustaleniu stawek wynagrodzenia. Ktoś może zarzucić mi, że takiej oceny mogą dokonać przecież także sądy, ale trzeba pamiętać, że - abstrahując od długości postępowań sądowych - rozstrzał stawek, jaki zapewne miałby miejsce godziłby nie tylko w interesy stron, ale przede wszystkim w takie wartości konstytucyjne jak równość wobec prawa. Do tego, zanim doczekalibyśmy się uchwały Sądu Najwyższego musiałoby trochę wody w Wiśle upłynąć.
Mając także na uwadze obowiązującą obecnie doktrynę, o której wspominał pan Jerzy Papuga, można mieć uzasadnione obawy co do merytoryczności i obiektywności orzeczeń sądowych, które zapewnić miało postępowanie przed KPA.
Dlatego też nie można przeceniać wagi postępowań tabelowych oraz istnienia KPA. Zarzuty kierować można jednak w stronę wnioskodawców oraz samego KPA. Zdecydowana większość wniosków nie spełnia podstawowych wymagań ustawowych co do ich treści. Niemalże zasadą jest brak odpowiedniego uzasadnienia wniosków, a także przedstawienia jakichkolwiek dowodów na podnoszone w nich stwierdzenia. Czytając te wnioski odnosi się wrażenie, że większość ozz-tów do obecnie stosowanych tabel napisała wstęp adresowany do KPA i na tym koniec. W związku z tym nic dziwnego, że KPA jest zalewane stanowiskami dopuszczonych uczestników bezlitośnie wytykającymi wszystkie braki złożonych wniosków. Oczywiście są pewne wyjątki, niemniej jednak zasadą wydaje się traktowanie przez ozz-ty postępowań tabelowych po macoszemu. Można nawet wysnuć kontrowersyjną tezę, że organizacjom tym w ogóle nie zależy na szybkim i sprawnym uzyskaniu zatwierdzonych tabel wynagrodzeń. Rodzi to przecież ryzyko, że KPA uzna dotychczasowe stawki za zbyt wygórowane i nie odpowiadające ustawowym przesłankom, co potencjalnie wiązać się będzie dla ozz-tów ze znacznym obniżeniem przychodów.
Nie bez winy jest też KPA, które dopiero obecnie, po pierwszej fali umorzeń i wycofanych wniosków zaczęła intensywniej korzystać z narzędzi zdyscyplinowania wszystkich uczestników, jaką ustawodawca dał temu organowi, umożliwiając mu odpowiednie stosowanie przepisów kodeksu postępowania cywilnego. Niestety smutnym faktem jest, że sztywny termin sześciomiesięczny oraz brak rozwiązań jakie proponował chociażby pan Jerzy Papuga w swoim felietonie, sprawiają, że ochrona jaką powinno dawać KPA może okazać się tylko iluzoryczna.
Mimo tych wszystkich wad i zarzutów jakie można kierować do wnioskodawców, KPA oraz, a nawet przede wszystkim do ustawodawcy, nie można przecenić znaczenia postępowań tabelowych oraz istnienia KPA dla rynku obrotu prawami autorskim. Dlatego też, zamiast zastanawiać się, czy KPA ma sens, proponuję ukierunkować dyskusję na to, co trzeba zrobić, aby prowadzone przez ten organ postępowania usprawnić i uskutecznić.

Autor

Przemysław Uniejewski

Współpracownik Kancelarii Prawnej Media. Specjalizuje się w prawie własności intelektualnej, w szczególności w prawie autorskim, jak również w prawie konkurencji. Ukończył Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie im. A.Mickiewicza w Poznaniu oraz Studia Podyplomowe Prawa Autorskiego, Prasowego i Wydawniczego w Instytucie Prawa Własności Intelektualnej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiował na Uniwersytecie Eötvös Loránda w...

Artykuły powiązane

Czy Komisja Prawa Autorskiego ma sens?
Mec. Wojciech Z. Dziomdziora - 16 marca 2012
Debiutując na forum Przyjaznego Prawa Autorskiego chciałbym tym samym dokonać pierwszej nieśmiałej próby podsumowania prac nowej Komisji Prawa Autorskiego. Mam w niej...

OPINIE EKSPERTÓW

Interesuje się prawem własności intelektualnej i z tą dziedziną wiąże swoją przyszłość zawodową.

Iwona Głowala

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, którego celem jest zapewnienie poszanowania prawa unijnego w wykładni i stosowaniu, to obok Komisji...

Szymon Drabczyk

Analizując nie tylko teksty prawnicze poświęcone tej problematyce, ale także interesując się samym zagadnieniem od strony orzecznictwa sądowego...

Justyna Nykiel