-- 13 maja 2013 --
Justyna Nykiel Dlaczego sądy zakazują reemisji utworów audiowizualnych?

-- Autor: Justyna Nykiel --

Analizując nie tylko teksty prawnicze poświęcone tej problematyce, ale także interesując się samym zagadnieniem od strony orzecznictwa sądowego uważam, iż istotę problemu można sprowadzić do obowiązywania ustawowego nakazu zawierania przez operatorów sieci kablowych umów licencyjnych w zakresie reemisji. Jeśli operatorzy umów z właściwą organizacją zbiorowego zarządzania nie zawrą, grożą im określone ustawą, wysokie i dolegliwe sankcje, łącznie z (de facto) zakazem działalności gospodarczej. Jest to akurat ten rodzaj przymusu ustawowego, który w praktyce skutkuje poważnymi konsekwencjami finansowymi i prawnymi, co raczej negatywnie wyróżnia tę sferę działalności gospodarczej spośród całego ich rynkowego zróżnicowania i obfitości.

Ustawodawca dał bowiem organizacjom zbiorowego zarządzania potężny oręż do ręki, oręż jakże chętnie wykorzystywany, także w sporach pozasądowych. Nic więc dziwnego, że Stowarzyszenie Filmowców Polskich, zrzeszające wybitnych ludzi filmu, zajęło zupełnie bezkompromisowe stanowisko procesowe, wobec którego operatorzy sieci kablowych stają często bezbronni.

Co prawda, organizacja taka jak SFP nie może odmówić prawa do eksploatacji „utworu audiowizualnego” bez podania ważnych powodów, ale mimo to, sądy orzekają o zakazie reemisji tych utworów do czasu podpisania umowy z organizacją, choć wyłącznie na jej warunkach. Już sam fakt, że postanowienia o zakazie reemisji „utworów audiowizualnych” są praktycznie niewykonalne, może budzić zgrozę w państwie prawa, jednak są niemalże seryjnie powielane, bez zastanowienia się, jak je w praktyce zrealizować. Z rozmów z operatorami kablowymi a przede wszystkim argumentacji przedkładanej w procesach sądowych wynika, iż nie ma takich technicznych ani tym bardziej ustawowych możliwości. Tymczasem kwestia zakazu reemisji „utworów audiowizualnych” raz budzi, innym razem nie, wątpliwości sądów orzekających w sprawach z zakresu prawa autorskiego. I chyba dlatego rozstrzygnięcia przy podobnych okolicznościach faktycznych, delikatnie mówiąc, nie tworzą jednolitej linii orzeczniczej, o czym można się przekonać podczas analizy postanowień właściwych sądów, jak też z lektury stanowisk procesowych, podawanych niekiedy do publicznej wiadomości.

Warto przypomnieć, iż zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 5 ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych, reemitowaniem utworu jest jego rozpowszechnianie przez inny podmiot niż pierwotnie nadający, drogą przejmowania w całości i bez zmian programu organizacji radiowej lub telewizyjnej oraz równoczesnego i integralnego przekazywania tego programu do powszechnego odbioru. Reemitowanie utworów związane jest z obowiązkiem zawarcia umowy licencyjnej z właściwą ozz. Mamy tu jednoczesny obowiązek przekazywania programu „w całości i bez zmian” do „powszechnego odbioru”, jak więc wyłączyć zeń „utwory audiowizualne”? Tym bardziej, że w obecnym stanie prawnym, nawet po nowelizacji ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 2010 roku, nie istnieje powszechnie przyjęta definicja „utworu audiowizualnego”; od lat toczą się spory doktrynalne nad przyjęciem jej ostatecznego kształtu. Swoją drogą, czy nie powinno to być ostatecznie przedmiotem rozstrzygnięć ustawodawcy? Tym bardziej, że reemisja to nic innego, jak eksploatacja całego nadawanego przez nadawcę programu telewizyjnego lub radiowego, w którego zakres wchodzą zarówno utwory audiowizualne, jak i inne. Jest to, używając kolokwializmu, bogaty mix przeróżnych zjawisk artystycznych jak i nieartystycznych, posiadających jak i nie posiadających cech utworu, nie wspominając o utworach wprost nieaudiowizualnych, wchodzących w jego skład. Szeroko traktuje o tym piśmiennictwo i wnioski dowodowe operatorów składane w procesach sądowych z powództwa ozz. Czy więc rozdzielenie poszczególnych składników programów jest w ogóle wykonalne, wobec ustawowego nakazu jego integralności? Chyba najbardziej obrazowo przedstawił to jeden z dyskutantów panelu o prawie autorskim podczas Ogólnopolskiej Konferencji Operatorów Komunikacji Elektronicznej w Toruniu, że zakaz musiałby skutkować wygaszaniem obrazu telewizyjnego- w jednych przypadkach całkowitego, a innych tylko częściowego. „Za co grozą sankcje z zupełnie innego „paragrafu”- dowodził. Jest to materia warta chyba oddzielnego konwersatorium uniwersyteckiego, a kto wie, czy nie nowego kierunku studiów. A na pewno uwagi ustawodawców- w co osobiście wątpię.

Osnową instytucjonalną tego istotnego dla operatorów sieci kablowych problemu, jest brak wyspecjalizowanych sądów orzekających w sprawach z zakresu praw własności intelektualnej, co nie sprzyja przecież prędkości rozstrzyganych sporów ani jakości prawa stosowanego w praktyce. Nie da się ukryć, że brak jest sędziów specjalizujących się wyłącznie w omawianej materii. Mając w strukturze polskich sądów wydziały rodzinne, sąd ochrony konkurencji i konsumentów, sądy pracy, nie istnieje żaden wydział specjalizujący się w prawie własności intelektualnej, chociaż spraw lawinowo przybywa. W opinii Alicji Adamczak, Prezes Urzędu Patentowego, wyrażonej w Sejmie podczas posiedzenia Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, problemem jest nawet wybór sędziów na szkolenia organizowane przez Europejski Urząd Patentowy i Światową Organizację Własności Intelektualnej. Prezes Urzędu proponuje utworzenie wydziału na bazie XXII Wydziału Sądu Okręgowego, który jest sądem dla wspólnotowych znaków i wzorów, poprzez rozszerzenie jego kognicji. Zabieg ten nie byłby nawet kosztowny, usprawniłby natomiast postępowania w sprawach z zakresu własności intelektualnej, prawa autorskiego i prawa własności przemysłowej, a co najważniejsze orzekaliby w nim najbardziej kompetentni sędziowie. Doprowadziłoby to również do ujednolicenia orzecznictwa w tej materii i przyspieszyłoby postępowania. Jak wspomniała Prezes - ”powołanie specjalistycznego wydziału jest niezbędne i zadziwia tylko fakt, że do dzisiaj taki wydział w strukturze polskiego sądownictwa nie powstał”. I trudno się z tym nie zgodzić.

Autor

Justyna Nykiel

Justyna Nykiel- studentka V roku prawa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, w tym roku broni pracę magisterską z zakresu prawa własności intelektualnej. Odbyła praktyki w kancelarii prawno-patentowej Jarzynka i Wspólnicy w Warszawie, zamierza specjalizować się w prawie własności przemysłowej oraz prawie autorskim.

Artykuły powiązane

Czy Komisja Prawa Autorskiego ma sens?
Mec. Wojciech Z. Dziomdziora - 16 marca 2012
Debiutując na forum Przyjaznego Prawa Autorskiego chciałbym tym samym dokonać pierwszej nieśmiałej próby podsumowania prac nowej Komisji Prawa Autorskiego. Mam w niej...

OPINIE EKSPERTÓW

Debiutując na forum Przyjaznego Prawa Autorskiego chciałbym tym samym dokonać pierwszej nieśmiałej próby podsumowania prac nowej Komisji Prawa...

Mec. Wojciech Z. Dziomdziora

Zabieram tu głos wyłącznie jako dziennikarz i sprawozdawca parlamentarny, choć raczej bez przesadnej skromności, gdyż jestem chyba jedynym...

Jerzy Papuga

Od długiego czasu spory wokół zabezpieczania praw autorskich, w szczególności w zakresie praw do reemisji, są przedmiotem dyskusji rynku, ozz-ów i...

Anna Streżyńska